bold, italic, underline, sticke, link
Harry <<<<<< ♥
Siedziała przy stoliku z nosem w powieści Agaty Christie. Z zawziętością wypisaną na twarzy przeżywała kolejne trudy Herkulesa Poirot. I nawet nie zauważyła, kiedy stolik dalej dosiadł się wysoki brunet, ubrany w niezwykle śmieszną koszulę. Dziewczyna wywróciła oczyma, kiedy złapała z nim kontakt wzrokowy. Jego zielone, jak świeża trawa tęczówki przeszywały ją całą i powoli miała tego dość. Od dobrych trzech miesięcy dzieje się to samo.
Ona przychodzi, by zatopić się w pełnej pasji lekturze, a on, jakby znikąd, pojawia się i psuje wszystko.
Wstała, ponieważ wspaniała trzystustronnicowa książka została przez nią skończona i ruszyła w stronę półki z książkami romantycznymi. Jakoś nigdy nie interesowały ją Dzieje Tristana i Izoldy, lecz chciała sprawdzić, czy książka jest faktycznie tak dobra jak wszyscy ja opisują.
Szablon "Winter"
Szablon przystosowany do przeglądarki Opera i rozdzielczości 1150x500px.
Gadżety wchodzące w skład kodu: nagłówek, tekst, html1, html2, statystyka, archiwum
Pobierz
Niestety, jej metr sześćdziesiąt dało o sobie znać, gdy chciała ściągnąć z najwyższej półki opowiadanie. Miała już dość skakania, ponieważ to naprawdę nic jej nie dało, a tylko sprawiła, że jej oddech przyśpieszył na tyle, jakby przebiegła maraton. Nigdy nie miała dobrej kondycji.
Podskoczyła w miejscu, gdy zza jej głowy wyłoniła się wytatuowana ręka. Odwróciła się i zobaczyła tego irytującego chłopaka.
Harry był tak zaoferowany bliskim spotkaniem z dziewczyną, że lektura, którą trzymał w dłoni nad głową dziewczyny, spadła prosto na nią. Przerażony odskoczył od niej, przy okazji zrzucając jeszcze więcej książek, które zaczęły lądować na stopach brunetki. Głośny krzyk opuścił jej usta, a po polikach zaczęły toczyć się łzy. Mimo wszystko, było to bardzo bolesne.
- Ja... Ja. Cholera! Tak bardzo Cię przepraszam! Nic ci nie jest? Ja naprawdę nie chciałem. Trzeba jechać z tobą do szpitala. Daj, pomogę ci - próbował chwycić dziewczynę pod ramię, ale ta, mimo bólu, odtrąciła jego natarczywe ramię.
- Spieprzaj, dupku - mruknęła i odwróciła się by opuścić czytelnię, i przy okazji pomodlić się do Boga, o siły, by nie zamordować tego idioty za nią.
- Zaczekaj! - krzyknął za nią i nawet nie przejął się bałaganem jaki zostawił. Po prostu podbiegł do niej, chwycił w pasie chcąc zawieść ją do najbliższego szpitala. Szybko zaprowadził ją do swojego samochodu i otworzył jej drzwi od strony pasażera, w myślach licząc, że otrzyma chociaż mały uśmiech wdzięczności.
W zamian za to dostał mocne uderzenie w policzek.
Fragment mojej bujnej wyobraźni, które napisałam na potrzeby próbnego posta :)

